Konkurs!

Podobno początki są trudne, a tu 20 dni za nami i 150 wyświetleń jak się patrzy! Z tej okazji ogłaszam konkurs. ☺

Z racji tego, że nagroda jest w klimacie fantastycznym, żeby ją wygrać należy pod postem konkursowym na fanpejdżu fejsbukowym (fanpejdż) przedstawić swojego ulubionego bohatera ze świata fantasy. Forma dowolna – zdjęcie, rysunek, wiersz, piosenka. Jeden warunek – ma to być Wasza twórczość a nie znalezisko z internetu. Powodzenia!
Regulamin

1. Konkurs trwa od 26.05.17 do 2.06.17, czyli tydzień.

2. Wyniki ogłoszę 4.06.17 wieczorem, pod postem na Fejsbuku oraz w poście konkursowym na blogu.

3. Nagrodą jest jeden egzemplarz „Imperium burz” Sarah J. Maas.

4. Na dane zwycięzcy czekam 3 dni, jeśli się nie zgłosi, wybiorę następną osobę.

5. Nagrodę wyślę w ciągu 3 dni od otrzymania danych do wysyłki.

6. Koszty wysyłki pokrywam ja. 

7. Żeby wziąć udział w konkursie NIE trzeba być obserwatorem bloga, NIE trzeba być fanem fanpejdża, NIE trzeba niczego lajkować i udostępniać. NIE trzeba zapraszać pod postem znajomych. Niemniej będzie mi niezmiernie miło, jeśli przybędzie mi obserwatorów, bo zasada jest prosta – im więcej Was, tym częściej będą konkursy i lepsze nagrody.

                            Do dzieła! ☺

Trzy siostry, trzy królowe

  • Tytuł: Trzy siostry, trzy królowe
  • Autor: Philippa Gregory
  • Ilość stron: 460
  • Wydawnictwo: Książnica
  • Rok wydania: 2017

    Opis ze strony wydawnictwa:

    Kobiety z dynastii Tudorów w walce o mężczyzn i władzę. Trzy kobiety na dworze Tudorów łączy silna rodzinna więź. Gdy jednak każda z nich włoży na głowę koronę, nie zawahają się zadać rywalkom zdradzieckich ciosów.
    Początek XVI wieku w Anglii. Król Henryk VII Tudor poprzez sojusze i małżeństwa dzieci próbuje umocnić swoją władzę. Jego starsza córka Małgorzata wkrótce zostanie królową Szkocji, młodsza — Maria poślubi króla Francji Ludwika XII, a następca tronu pojmie za żonę infantkę hiszpańską Katarzynę Aragońską. Trzy młode kobiety na dworze Tudorów związane rodzinnymi powinnościami zaczynają rywalizować i w końcu zwracają się przeciwko sobie. W miarę doświadczanych zdrad, niebezpieczeństw i namiętności odkrywają, że w ich trudnym życiu jedynym pewnikiem jest wyjątkowa więź między nimi, silniejsza od tej, która połączyła je z mężczyznami.
    Powieść zanurzona tyleż w historii co w rodzinnych intrygach. Philippa Gregory po mistrzowsku wydobywa kobiece postaci z historycznego drugiego planu, aby umieścić je w samym centrum wydarzeń – „Booklist”

    Recenzja

    Na polskie wydania powieści Philippy Gregory zawsze czekam z wielką niecierpliwością. „Trzy królowe, trzy siostry” zdobyłam w dniu premiery i zarzuciłam czytanie innych pozycji tym chętniej, że za tłumaczenie odpowiedzialna jest Urszula Gardner, której przekłady to prawdziwe perełki (wystarczy porównać z innymi przekładami powieści Gregory). 

    Niestety po raz kolejny bez szaleństwa. Główną bohaterką tej części Cyklu Tudorowskiego jest Małgorzata – królowa Szkocji, starsza siostra Henryka VIII.  Przez jej pryzmat poznajemy sylwetki Katarzyny Aragońskiej i młodszej siostry Małgorzaty – Marii Tudor. Akcja rozpoczyna się w momencie przybycia Katarzyny do Anglii, w celu sfinalizowania jej małżeństwa z księciem Walii – Arturem. Małgorzata ma wówczas jakieś 13 lat i zostaje zaręczona z królem Szkocji. Tutaj autorka dość dobrze oddaje mentalność nastolatek, zawiść, próżność, próby udowodnienia własnej wartości. Niestety, zachowanie głównej bohaterki niewiele zmienia się z upływem czasu, co jest koszmarnie męczące. Czytanie o trzydziestolatce z mentalnością piętnastolatki nie jest najprzyjemniejsze, Małgorzata nie wzbudza ani sympatii ani szacunku. Przez większość powieści bezdenna głupota głównej bohaterki aż razi. Poza tym sporą część „Trzech sióstr…” stanowią listy, w których cały czas mieli się te same informacje: Katarzyna jest zła i wyniosła, Maria jest próżna i pisze tylko o modzie a Henryk jest rozpuszczony jak dziadowski bicz. I tak aż do znudzenia.

    Zawsze narzekałam na to, że polski wydawca wybrał najbardziej tandetne ze wszystkich okładek, ponieważ wyglądają jak tanie romansidła i nie przystają do treści, która zwykle była prozą historyczną na naprawdę wysokim poziomie. Niestety tym razem okładka pasuje do treści i mdłego romansu jest w niej więcej, niż zwykle w powieściach Gregory. 

    Mimo wszystko, to jednak ciągle Philippa Gregory, nawet jeśli to pozycja najgorsza, to nadal wśród najlepszych. 

    Ocena: 6/10

    Mademoiselle Chanel

    • Tytuł: Mademoiselle Chanel
    • Autor: C.W. Gortner
    • Ilość stron: 588
    • Wydawnictwo: Między Słowami
    • Rok wydania: 2015

    Opis ze strony wydawcy:

    „(…)Kim naprawdę była Coco Chanel? Wielką wizjonerką, niemieckim szpiegiem, namiętną dziewczyną poszukującą uczucia? Teraz nareszcie może opowiedzieć własną historię. Z powieści Mademoiselle Chanel wyłania się obraz kobiety pełnej pasji, wdzięku i uroku, której sława i fortuna nie uchroniły przed złamanym sercem.”


    Recenzja

    Cały czas się zastanawiam jak to możliwe, że taka powieść przeszła bez echa. Przeczytałam o niej przypadkiem i kupiłam w sieci jakiś przechodzony egzemplarz z braku innych w księgarniach, ale do rzeczy…

    Powieść rozpoczyna się w momencie, kiedy po śmierci matki mała Gabrielle z siostrą trafiają do zakonu, gdzie uczą się przyszłych zawodów. Już wtedy dziewczynka zaczyna przejawiać wielki talent w wyszywaniu. Następnie poznajemy losy ubogiej, młodej dziewczyny zarabiającej na życie szyciem tworzeniem kapeluszy i… śpiewaniem w nocnych lokalach. Krawcowa, utrzymanka, kochanka, nie były to role szyte na jej miarę. Dopiero projektowanie dało jej niezależność finansową i możliwość rozwoju, niezależnie od woli mężczyzn, z którymi była w związku. Gortner stworzył obraz kobiety wyzwolonej z konwenansów i sztywnych gorsetów. Kobiety, która uparcie dąży do celu i odnosi sukces. Kobiety, która nigdy nie zaznała szczęścia w miłości i dla żadnego ze swoich kochanków nie była „tą jedyną”. 

    Ktoś z takim charakterem jak Chanel, nie miał szans na udany związek w epoce, w której od kobiet wymagało się prowadzenia domu, rodzenia dzieci i przymykania oka na zdrady męża, dobrze więc, że miała swoje szycie, sławę i pieniądze. Jeżeli już być nieszczęśliwą, to przynajmniej pławiąc się w luksusach.

    Mademoiselle Chanel” to bardzo poprawna powieść. Gortner ma fantastyczny styl i czyta się go jednym tchem. Mam wrażenie, że w zakończeniu brak już początkowej mocy, ale może to tylko moje wrażenie. Pozycja powinna przypaść do gustu wszystkim miłośnikom biografii i mody.

    Ocena: 9/10
     

    Zaginiona dziewczyna

    • Tytuł: Zaginiona dziewczyna
    • Autor: Gillian Flynn
    • Ilość stron: 652
    • Wydawnictwo: Burda Książki
    • Rok wydania: 2014

    Opis ze strony wydawnictwa:
    „Jest upalny letni poranek, a Nick i Amy Dunne obchodzą właśnie piątą rocznicę ślubu. Jednak nim zdążą ją uczcić, mądra i piękna Amy znika z ich wielkiego domu nad rzeką Missisipi. Podejrzenia padają na męża. Nick coraz więcej kłamie i szokuje niewłaściwym zachowaniem. Najwyraźniej coś kręci i bez wątpienia ma w sobie wiele goryczy – ale czy rzeczywiście jest zabójcą? Z siostrą Margo u boku próbuje udowodnić swoją niewinność. Jednak jeśli Nick nie popełnił zbrodni, gdzie w takim razie podziewa się jego cudowna żona?”

    Recenzja

    Jak zapowiada wydawca, akcja powieści rozpoczyna się w dniu rocznicy ślubu głównych bohaterów. Nie jest to jednak szczęśliwy dzień dla Nicka, który poranek spędza z siostrą bliźniaczką w barze, zapijając swoje nieudane małżeństwo. Później jest jeszcze gorzej. Po powrocie do domu okazuje się, że jego żona zniknęła i coraz więcej śladów wskazuje, że została zamordowana a głównym podejrzanym jest sam Nick.

    „Zaginiona dziewczyna” to przede wszytkim fantastyczny popis tego, jak powinno się prowadzić fabułę. Stopniowo przed czytelnikiem odsłania się cała historia związku Nicka i Amy, i powiem jedno, nic nie jest takie, jakim się wydaje na początku.

    Popełniłam jeden błąd – najpierw obejrzałam film. Na książkę i tak rzuciłam się jak hiena, ale oczywiście nie było już wielkiego zaskoczenia. Jak to zwykle bywa, powieść jest lepsza od filmu.  Można odnieść wrażenie, że autorka zorganzowała plebiscyt na najmniej lubianą postać, bo chyba żadna nie wzbudza sympatii. Powieść trzyma w napięciu do samego zakończenia a zakończenie… Nie, tego chyba nikt się nie spodziewał. Chyba że najpierw zobaczył film. Jak najbardziej polecam.

    Ocena: 9/10

    Uparte serce. Biografia Poświatowskiej.

    • Tytuł: Uparte serce. Biografia Poświatowskiej
    • Autor: Kalina Błażejowska
    • Ilość stron: 338
    • Wydawnictwo: Znak
    • Rok wydania: 2014 

      Opis ze strony wydawnictwa:

      „Halina Poświatowska pisze wiersze z potrzeby serca. Serca słabego i zdradliwego. Każde jego uderzenie od wczesnego dzieciństwa przypomina o śmierci. Przy każdym szybszym kroku pozbawia ją oddechu, powołuje dławienie w krtani i kłucie w płucach. Nie pozwala bawić się z rówieśnikami, swobodnie spacerować ani tańczyć. Uniemożliwia studiowanie, bo pragnienia i ambicje muszą przegrać z wysokimi schodami. Serca, które mimo swoich ograniczeń, a może właśnie z ich powodu, każe jej gnać przez życie bez opamiętania […]”

      Recenzja:

      Uparte serce” nie jest biografią w naukowym sensie. To raczej biograficzna powieść fabularyzowana. Dużo w niej dialogów i przypuszczeń, jednak w przypadku takiej osoby, jak Poświatowska taka forma jak najbardziej mi odpowiada. Historia rozpoczyna się w momencie rozpoznania choroby głównej bohaterki, poprzez jej długoletnie leczenie, studia w Stanach i przedwczesną śmierć.

      Jedna rzecz może skutecznie utrudniać lekturę, Poświatowskiej nie da się w żaden sposób polubić. Wiecznie niezadowolona, rozhisteryzowana, egoistyczna pannica. W Częstochowie chce do Krakowa, w Krakowie do Stanów, w Stanach znów do Krakowa, w Krakowie do Paryża żeby w Paryżu znów narzekać, że tęskni za Krakowem. 

      Uwielbiam jej twórczość. Zaczytywałam się w niej przez wiele lat. Bardzo zdolna kobieta, ale kiepski człowiek. Zawsze robiła wszystkim na przekór. Kiedy była chora, płakała, że umrze, kiedy była zdrowa, płakała, że musi żyć a nie chce. Po staraniach tak wielu ludzi żeby odzyskała zdrowie, zdolna była nałykać się tabletek i spróbować popełnić samobójstwo. Do tego trzeba mieć tupet.

      Zawsze angażowała się w związki bez przyszłości – z nieuleczalnie chorymi, alkoholikami i żonatymi, mającymi dzieci, tylko dlatego, że z góry były skazane na porażkę i kończyły się zanim zdążyła się nimi znudzić. Jestem pewna, że gdyby nie to, że jej mąż zmarł przedwcześnie, to po kilkunastu latach pewnie nie zasługiwałby już na miano „miłości jej życia”. Zupełnie jakby choroba dała  jej prawo do zachowywań bezmyślnych i niemoralnych.

      Polecam tę pozycję wielbicielom twórczości i nie tylko. Pomimo niewątpliwych wad głównej bohaterki, niesie ona też ważne przesłanie, żeby zawsze walczyć o siebie i o to, co chcemy osiągnąć nie zważając na sarkanie innych ludzi. 

      Książka jest bardzo ładnie wydana, okładka przyciąga wzrok a w środku odnajdziemy wiele fotografii, ukazujących wspomnienie Poświatowskiej. Czyta się to naprawdę bardzo dobrze i należy pogratulować autorce, zwłaszcza, że jest to jej literacki debiut.

      Ocena: 8/10

      Przeminęło z wiatrem.

      • Tytuł: Przeminęło z wiatrem
      • Autor: Margaret Mitchell
      • Ilość stron: t.1 – 575, t.2 – 575
      • Wydawnictwo: Albatros
      • Rok wydania: 2017


      Opis ze strony wydawnictwa

      „Pomyślę o tym jutro…”

      …to ulubiona maksyma Scarlett O’Hary, dzięki której zdołała przetrwać – a z nią miliony czytelniczek na całym świecie – najcięższe próby, jakie zgotował jej los. HISTORIA MIŁOSNA WSZECH CZASÓW. Bohaterowie z krwi i kości, wojna i wielka namiętność w scenerii gorącego amerykańskiego Południa.”

      Recenzja:

      Swoją przygodę z tym miejscem postanowiłam zacząć od powieści, do której czytania zabierałam się przez dobre 10 lat. Wtedy pierwszy raz zobaczyłam na ekranie zjawiskową Vivien Leigh i towarzyszącego jej Clarka Gable. Ostatecznie do przeczytania powieści skłoniło mnie piękne tegoroczne wydanie wydawnictwa Albatros. I nie żałuję.

      Akcja powieści rozpoczyna się w Stanach Zjednoczonych, tuż przed wybuchem wojny secesyjnej. Główną bohaterką jest córka bogatego plantatora, rozpieszczona i próżna Scarett O’Hara, uchodząca za miejscową piękność.

      Początkiem fabuły jest wiadomość, że Ashley, w którym skrycie kocha się główna bohaterka, ma się ożenić. Scarlett postanawia zrobić wszystko by zdobyć miłość swojego życia. Wszystko to jednak przerywa wybuch wojny i pojawienie się cynicznego i inteligentnego Rhetta Butlera.

      Wraz z rozwojem akcji w głównej bohaterce zachodzi duża przemiana. O ile wcześniej jej najwiekszym problemem był wybór sukni i nauka nowych sposobów zwodzenia mężczyzn, o tyle teraz staje ona w obilczu upadku świata, który znała. Zmuszona do ciężkiej pracy i znoszenia wielu upokorzeń walczy o to by przetrwać wojnę i ochronić bliskie jej osoby. Nawet zakończenie wojny nie kończy walki Scarlett, która musi odnaleźć się w nowej rzeczywistości, gdzie jedyne, co się nie zmieniło, to jej dawna miłość.

      Teraz coś ode mnie – uwielbiam tę historię. Powieść ma swoje wady – trochę paskudnych stereotypów, rasizmu i feminizmu ukazanego z nie najlepszej strony, ale… I tak uwielbiam tę historię. Miłość nie jest w niej piękna i łatwa. Tutaj miłość doprowadza do rozpaczy i utraty zmysłów. Bohaterowie są po postu żywi. Nie czuję w nich fałszu, wierzę we wszystkie motywacje. Nikt nie jest jednoznaczny. Uwielbiam postać Rhetta. Uwielbiam jego relację ze Scarlett. Po prostu uwielbiam całą tę historię. Ponad 1100 stron? Nieodczuwalne. Wrócę, wrócę na pewno.

      Ocena : 10/10

      Zaczytana od pierwszego wejrzenia….

      Witam wszystkich, którzy tu dotarli. Długo myślałam o stworzeniu takiego miejsca, gdzie będę mogła podzielić się z innymi swoją największą pasją – czytaniem. Mam nadzieję, że uda mi się kogoś zachęcić do lektury a przede wszystkim nikogo nie zniechęcić. Zapraszam do mojego świata!